|
Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości, prezes Europejskiego Instytutu Gospodarczego
Pierwotny rynek mieszkań będzie się rozwijał dynamicznie, deweloperzy będą lawinowo rozpoczynali nowe inwestycje i będą to nieruchomości sprzedawane jeszcze na etapie realizacji. Ceny w ciągu roku wzrosną o około 15 procent. Oczywiście ich wzrost będzie zależał od atrakcyjności lokalizacji, wykończenia i... solidności inwestora.
Kupno-sprzedaż
Dużym bodźcem będzie prognoza dobrej polityki gospodarczej rządu w zakresie mieszkalnictwa. Mam tu na myśli politykę podatkową i ustawodawstwo w zakresie planowania przestrzennego i skrócenie okresu ubiegania się o pozwolenie na budowę. Nieruchomości będą kupowali klienci krajowi i zagraniczni. Należy spodziewać się dużego zainteresowania polskim rynkiem naszych sąsiadów zza wschodniej granicy. Będzie to rynek zdominowany przez zamożnych klientów traktujących te zakupy inwestycyjnie z perspektywą uzyskiwania przychodów z najmu.
Na wtórnym rynku mieszkaniowym przewiduję większy wzrost cen, nawet o 20 procent. Kupującymi będą raczej młodzi ludzie o średnim statusie materialnym. Zakupy będą na kredyt hipoteczny, który ciągle jest niedoskonały i ma ukryte liczne pułapki. W tym roku mieszkania będą kupowane raczej na potrzeby własne, ale i te lepiej zlokalizowane mogą być dobrą lokatą i dać przychody z najmu. Powodzeniem cieszyć się będą, tak jak od lat, mieszkania dobrze położone w dobrze utrzymanych blokach, raczej 2-pokojowe o pow. 50 mkw. lub 3-pokojowe o podobnym metrażu. Mieszkania na rynku wtórnym będą też kupowali rodzice młodym studentom, bo będzie to korzystniejsze niż wynajem mieszkania, a przy okazji będzie to dobra inwestycja.
Na rynku wtórnym domów od lat panuje raczej spokój, a nawet stagnacja, podaż tych nieruchomości jest bardzo duża i to w pełnym wyborze, począwszy od lokalizacji, stylu architektonicznego, powierzchni, standardu wykończenia i technologii, a na wieku nieruchomości skończywszy. Kupując te nieruchomości liczą się ich indywidualne cechy, no i oczywiście cena, która podlega znacznym negocjacjom od poziomu ceny wywoławczej. Wzrost cen w tym segmencie rynku nie będzie duży i nie powinien przekroczyć 5 procent. Te nieruchomości kupują ci, którzy muszą zdecydować się na nie z przyczyn ekonomicznych, bo nie stać ich na nową inwestycję zgodną o aktualnymi trendami. Główną wadą tego rynku jest to, że często kupujemy dom, który niedawno wybudowany jest już niemodny, w starych standardach. Moda na materiały budowlane zmienia się błyskawicznie, praktycznie nawet dwa razy do roku pojawiają się nowości. Remont kupionej nieruchomości może być czasem bardzo pracochłonny i kosztowny.
Wynajem
Wynajęcie mieszkania jest alternatywą i swoistą protezą rynku kupna-sprzedaży. Tych, których nie stać na własne cztery kąty, muszą mieszkanie wynająć. Z konieczności ci, którzy pracują w obcych miastach, też są skazani na wynajęcie lokum. Co prawda ustawa o ochronie praw lokatorów została znowelizowana, ale i tak jest niedoskonała i pozwala na nierówne traktowanie właściciela i najemcy. Wzrost cen będzie raczej nieznaczny i może wynieść tylko 5 procent, ponieważ na ogólny koszt najmu mieszkania wpływ ma nie tylko czynsz, ale również opłata pobierana przez właściciela. Do tego dochodzą oczywiście opłaty eksploatacyjne, takie jak gaz i energia, które jak wiemy, będą w tym roku rosły. Rynek najmu mieszkań dzieli się na segment tzw. tanich mieszkań i apartamentów wynajmowanych przez zagraniczne, a czasem krajowe firmy dla kadry menedżerskiej. Są to dobrze zlokalizowane i komfortowo wykończone mieszkania i ich podaż jest niewielka, a popyt w gospodarczo rozwijających się miastach rośnie. Cena też.
|